piątek, 24 kwietnia 2015

Zawieszam

Hej! Przybywam dziś ze złą nowiną, zawieszam wszystkie blogi, niestety mam teraz mało czasu aby je prowadzić. Wrócę do pisania rozdziałów we wrześniu, nie martwcie się to tylko cztery miesiące i znowu będę pisać, do zobaczenia we wrześniu!
Ps. Zwiastuny nadal tworzę i nie zawieszam swojej zwiastunowni, więc możecie u mnie składać zamówienia.

poniedziałek, 2 marca 2015

Rozdział 1

Wstaję z wygodnego łóżka, idę do garderoby, wybieram ciemnoniebieską sukienkę przed kolano. Idę do jednej z łazienek. Biorę szybki prysznic, suszę włosy, ubieram sukienkę, układam włosy i robię lekki makijaż. Gotowa wychodzę z łazienki i schodzę na dół, idę do przedpokoju gdzie ubieram czarne szpilki, biorę kluczyki od czarnego Mercedesa i idę do garażu. Wsiadam do jednego z nich, wyjeżdżam z garażu i swobodnie jeżdżę po ulicach Leeds, nie śpieszę się, bo nie ma takiej potrzeby. Mój mąż jest najbogatszym człowiekiem w Europie. Kiedy się poznaliśmy był zwykłym chłopakiem, który pracował w hotelu, a teraz jest władczym mężczyzną. 15 minut później parkuję pod ogromnym budynkiem, wychodzę z samochodu i wchodzę do środka. Witam się z wszystkimi pracownikami i idę w stronę windy, niestety mój gabinet jest na ostatnim piętrze. Wchodzę do windy i gdy się zamyka wciskam odpowiedni przycisk. Nerwowo przystaję z nogi na nogę. Wysiadam na ostatnim piętrze i idę do mojego gabinetu. Wchodzę do niego, rozsiadam się wygodnie na moim fotelu i włączam laptopa. Loguję się na pocztę i sprawdzam wiadomości. Dwie od pracowników i jedna od Louisa.
Od: Louis Tomlinson
Do: Trish Tomlinson
"Masz się wstawić w moim gabinecie. Jak najszybciej." 
Przełykam głośno ślinę, zamykam laptopa i wstaję. Idę do gabinetu obok, pukam, po słowach "proszę" wchodzę do środka i zamykam za sobą drzwi.
-Chciałeś się ze mną widzieć-spogląda na mnie znad dokumentów, prostuje się i gestem ręki każe mi podejść do siebie bliżej co od razu robię. Kiedy stoję na przeciwko Niego, wstaje i mierzy mnie uważnie wzrokiem.
-Pamiętasz co Ci ostatnio mówiłem?-patrzy mi w oczy
-Nie-bierze linijkę ze swojego biurka i mocno uderza mnie nią w udo. Powstrzymuję krzyk. Łzy zbierają się w kącikach moich oczu, szybko je wycieram uważając na makijaż.
-Nadal nie pamiętasz?-przytaknęłam głową. Po raz drugi uderza mnie w to samo miejsce tylko mocniej, łzy spływają mi po policzkach.
-Chyba dawno nie dostałaś kary-robię krok w tył
-Nie, proszę nie, Tatusiu-posyła mi lekki uśmiech
-Połowa sukcesu, nie zapominaj kim dla ciebie jestem, a na temat twojego ubioru porozmawiamy w domu. Teraz możesz wracać do pracy-wychodzę z Jego gabinetu i idę do siebie. Wyciągam małe lusterko z torebki i poprawiam makijaż. Reszta dnia mija mi spokojnie, o 18 zamykam swój gabinet i idę do Louisa. Tym razem wchodzę bez pukania. Rozmawia z kimś przez telefon. Zamykam za sobą drzwi i czekam, aż zakończy rozmowę. Kiedy już to robi podchodzę do Niego bliżej.
-Dziś wracam sama-opieram dłonie o Jego biurko
-Ty się po prostu prosisz o to żebym Cię ukarał-wstaje i ściąga skórzany pasek, odruchowo się cofam
-Nie jestem dzieckiem żebyś mnie za wszystko karał. Traktujesz mnie jak zabawkę, którą nie jestem. Jestem twoją żoną i liczę na odrobinę szacunku oraz nie mam najmniejszego zamiaru mówić do Ciebie tatusiu-zaciska dłoń na pasku, a drugą na biurku
-Dostajesz tyle szacunku ile mi go dajesz. Masz się zwracać do mnie panie lub tatusiu w przeciwnym wypadku wiesz co Cię czeka-przymykam powieki i nabieram dużo powietrza do płuc, nie wiem dlaczego zgodziłam się zostać Jego żoną
-Wiem, Tatusiu-zakłada pasek z powrotem i zamyka laptopa, chwyta moją dłoń, wychodzimy z Jego gabinetu, a On go zamyka. Wychodzimy z firmy i idziemy do jego samochodu. Wsiadam, a On również. Droga do domu minęła mi szybko. Louis parkuje na swoim stałym miejscu, wychodzimy z samochodu i wchodzimy do willi. Zdejmuję szpilki i idę do sypialni się przebrać. Czuję za sobą obecność mojego męża. Wchodzę do sypialni, a On za mną i zamyka drzwi na klucz. Podchodzę do niego. Ściąga marynarkę i rzuca ją w kąt pokoju. Odpinam mu koszulę, ale natychmiast chwyta moje nadgarstki w swoją dużą dłoń.
-Dziś skupimy się na sprawianiu przyjemności Tobie, skarbie-muska moje usta i puszcza nadgarstki, wplatam palce w Jego włosy i odwzajemniam delikatnie pocałunki. Pchnął mnie lekko na łóżko. Pociągnęłam Go za sobą. Siada na mnie okrakiem i całuje zachłannie. Odwzajemniam każdy pocałunek. Uniósł lekko biodra i obrócił mnie tak, że leżę na brzuchu, odpiął mi sukienkę, a potem ją zdjął. Obrócił mnie z powrotem na plecy i zdjął mi stanik, masuje moje piersi, a ja cicho pojękuję. Przestał i położył swoje dłonie koło moich ramion, jęknęłam niezadowolona. Składa mokre pocałunki na mojej szyj zjeżdżając wzdłuż klatki piersiowej, aż do podbrzusza. Chwyta moje koronkowe majtki w zęby i powoli je ściąga. Pomógł sobie rękami i rzucił je na podłogę. Rozłożył mi nogi i składał pocałunki na mojej kobiecości. Cicho pojękuję.
-Błagam-mówię między jękami
-O co błagasz?-przestał, cicho skomlę
-Błagam,  wejdź we mnie, Tatusiu-włożył we dwa palce i zaczął nimi energicznie poruszać. Wygięłam plecy w łuk i głośno jęczałam. Skręcił je, a ja zacisnęłam dłonie na pościeli. Dołożył jeden palec i poruszał nimi szybko uderzając o mój punkt G. Doszłam z głośnym jękiem, odchyliłam głowę do tyłu i normuję oddech. Louis wyciągnął ze mnie palce i je oblizał.
-Jesteś taka smaczna, księżniczko-usiadłam na łóżku i lekko się uśmiechnęłam. Musnęłam Jego usta, wstałam i ubrałam czarny, aksamitny szlafrok. Poszłam do łazienki i wzięłam długą, relaksującą kąpiel. Kiedy wyszłam z łazienki Louis spał, więc położyłam się obok Niego i chwilę później sama zasnęłam.

niedziela, 1 marca 2015

Prolog

Jesteś światłem, jesteś nocą
Jesteś kolorem mojej krwi
Jesteś lekiem, jesteś bólem
Jesteś jedyną rzeczą której pragnę dotknąć
Nigdy nie sądziłam, że to może oznaczać tak wiele, tak wiele.

 

Jesteś obawą, nie dbam o to
Bo nigdy nie byłam tak wysoko
Podążaj za mną w ciemności
Pozwól mi zabrać Cię do przeszłości naszych niebieskich ciał
Możesz zobaczyć świat, który powołałeś do życia, do życia

Więc Kochaj mnie tak jak potrafisz, kochaj mnie tak jak potrafisz
Kochaj mnie tak jak potrafisz, kochaj mnie tak jak potrafisz
Dotykaj mnie tak jak potrafisz, dotykaj mnie tak jak potrafisz
Na co czekasz?

Blaknięcie, wygasanie
Na skraju raju
Każdy cal twojej skóry jest Świętym Graalem, którego muszę odnaleźć
Tylko Ty potrafisz rozpalić moje serce, rozpalić
Pozwolę Ci ustalić tempo
Ponieważ nie myślę jasno
Kręci mi się w głowie, nie potrafię już jasno myśleć
Na co czekasz?